Europejskie wydanie VR 2068 EMI Virgin Records reedycja z roku 2012 płyty wydanej w 1976.
Stratosfear to album z muzyką elektroniczną wydany w 1976 roku przez niemieckią grupę Tangerine Dream. Jest to początek rozwoju zespołu odległy od wcześniejszych bezkompromisowych syntezatorowych eksperymentów.
Stratosfear łączy akustyczne i elektroniczne wpływy Tangerine Dream mocniej niż wcześniej. Są syntezatory, ale są i gitary, jest flet a nawet harmonijka ustna.
LP osiągnął No.39 w Wielkiej Brytanii, oraz status srebrnego krążka za sprzedaż ponad 60.000 egzemplarzy.
MUZYCY:
Edgar Froese - Syntezator Mooga, mellotron , gitary, gitara 12-strunowa, fortepian , gitara basowa , harmonijka ustna
Peter Baumann - Syntezator Mooga, Mellotronu, Project Elektronik Rhythm Computer, pianino elektryczne Fender
Christopher Franke - Syntezator Mooga , Birotron , narząd , perkusja , klawesyn
LISTA UTWORÓW:
1. "Stratosfear" 10:04
2. "The Big Sleep in Search of Hades" 4:45
3. "3 AM na granicy Marsh Od Okefenokee" 8:10
4. "Niewidzialne" Granice 11:40
Osobiste wrażenia z przesłuchania płyty:
Byłem zawsze fanem muzyki elektronicznej. Tangerina Dream odróżniał się od innych ze względu na instrumenty. Nie stronili od gitar co w muzyce elektronicznej było bardzo rzadkie. Z gitar znany był też Mike Oltfield, ale więcej wykonawców używających gitar w tym nurcie nie kojarzę. Tangerine Dream nigdy nie byli tak przebojowi jak Jean Michel Jarre, ale nie przebojowość mnie do nich ciągnie. Czym mnie fascynują ? Główny ich atut to brzmienie. Ich rytmiczne klawiszowe basy w tle wprowadzają w trans. Mimo pozornie nudnego toku, potrafią wyrwać z rzeczywistości. Kupiłem ostatnio sporo ich CD bo świetnie się tego słucha podczas pracy przy komputerze. Przyznam się, że ten winyl kupiłem przypadkowo, myślałem że kupuję kolejne CD, a tu niespodzianka przyjechał winyl. To powód, dlaczego nie jest to japońskie wydanie. Zbieram tylko winyle tłoczone w Japonii (poza muzyką polską, której w Japonii jak na lekarstwo). Mam tylko dwa zagraniczne winyle nie tłoczone w Japonii i obydwa kupiłem pomyłkowo ;) Dlaczego tylko japońskie? Bo tak trudniej. Zbieranie czegoś powszechnie dostępnego nie jest ciekawe. Wracając do zawartości płyty, to minusem jest ilość muzyki, myślę, że dałoby się na krążku wytłoczyć dużo więcej. Ilość na minus, ale jakość artystyczna na dziesiątkę. Wielu narkomanów, gdyby usłyszało tą muzę zanim zaczęło ćpać, być może wybrałoby ten trans muzyczny zamiast narkotykowego ;) Pokrętna teza, ale w jakiś sposób chcę opisać jak Tangerine Dream na mnie działają. Ciągle czuje się niedosyt. Niby nie ma tu nic porywającego, ale wciąga mnie ten pulsujący rytm. Potrafię przy tym odlecieć. Odbieram to trochę jak powtarzaną mantrę. Da się uzależnić od Tangerine Dream.
STAN TECHNICZNY:
PŁYTA: NM, (NEAR MINT) – Kupiłem nową zafoliowaną, niestety na starcie jest kilka trzasków. Na szczęście szybko cichną.
PŁYTA: NM, (NEAR MINT) – Kupiłem nową zafoliowaną, niestety na starcie jest kilka trzasków. Na szczęście szybko cichną.
OKŁADKA: NM, (NEAR MINT) – Zupełnie nowa, dopiero co zdarłem folię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz