Wtorek 26 lipca 2016 roku. W tym dniu miał miejsce świetny koncert grupy Deep Purple w amfiteatrze Doliny Charlotty. Byłem :)
Koncert rozpoczęła grupa Turbo, znana moim rówieśnikom głównie z kawałka „Dorosłe dzieci”. Zagrali bardzo porządny koncert na ostro. Publika rozgrzała się. Charyzmatyczny wokalista zostanie przeze mnie zapamiętany, może poszukam ich jakiejś nowej płyty.
Ale Turbo to tylko przekąska. Po nich punktualnie nastąpiło wielkie wejście legend rocka. Wszystkie lepsze zdjęcia podciągnąłem ze strony organizatorów. Moje są marne i mało bo na koncercie przestałem myśleć.
Deep Purple uwielbiam, mam ich sporo winyli i CD. Słucham często z uwielbieniem. To prekursorzy hard rocka, pionierzy ciężkiego brzmienia. Jednocześnie lubią zapędzać się w solówki, ciągnąć bardzo ciekawe linie melodyczne, są bardzo charakterystyczni. Brzmienie Deep Purple jest niepowtarzalne i rozpoznawalne po kilku taktach. Duży znak markowy stanowią organy które nadają tej muzyce patynowy charakter.
Na koncercie mimo obaw związanych z wiekiem muzyków, nie zawiodłem się. Dali czadu. Bez obijania, bez lipy, zrobili to co potrafią najlepiej czyli zagrali na całego. Byłem pod takim wrażeniem, że zrobiłem tylko kilka zdjęć i żadnego filmiku (ten wstawiony dał mi kolega, zastrzegając, że jakość fatalna ;) Mimo wszystko dzięki Krzysztof ). Zresztą zdjęcia nie oddają klimatu koncertu. Trzeba tam być. Byłem ;)
Cały amfiteatr ryczał z zespołem Smoke on the Water, a gdy klawiszowiec zagrał Chopina, to był już prawdziwy szał. Kropka nad i było odśpiewanie przy akompaniamencie klawiszowca z Deep Purple „Szła dzieweczka do laseczka”. Oczywiście te żarty muzyczne nie stanowiły głównego dania, którym była muzyka zespołu. Dreszcze przeszły po moim ciele kilka razy podczas koncertu. Zagrali prawie wszystkie swoje największe hity. To były niezapomniane chwile. Byłem ;)
Amfiteatr w Dolinie Charlotty to świetne miejsce na koncerty. Przed koncertem można pospacerować po pobliskim lesie, zoo-safari, fokarni, parku linowym. Można zobaczyć żubra w lesie a innego wypić na tarasie nad wodą.
Wspomnę jednak, że wyjazd jest uciążliwy bo tysiące ludzi rzuca się naraz po koncercie w bardzo ciasne uliczki. Trudno też odnaleźć własny samochód w zupełnych ciemnościach. Ale to są mało istotne utrudnienia w stosunku do wielkiego plusa, jaki daje ten amfiteatr. Plusem tym jest kameralność. Mimo 10 tysięcy ludzi na widowni, ma się wrażenie bliskości z muzykami. Bardzo bezpośrednie doznania muzyczne.
Będąc dzieciakiem w komunistycznej Polsce, wydawało mi się, że takie zespoły jak Deep Purple to kosmici z innej nieosiągalnej przeze mnie planety. Graja gdzieś w lepszym świecie a ja mam prawo słuchać wyłącznie ich spiratowanych kaset. Czasy się zmieniły, dziś mogę siedzieć kilka kroków od nich i oddychać ich muzyką, znaną mi na pamięć. Dziś mogę powiedzieć : Byłem!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz